Szacunek dla kobiet w praktyce

comment_sq0SlfKds8dpgJJA0LNQPc9Q4lGTPRmM

 

Dzisiaj bardzo ciekawe studium przypadku pokazujące w pełnej krasie hipokryzję lub mizoginistyczne skrzywienie psychiczne.

 

Przypadek opisywany dzisiaj jest dla mnie przykładem hipokryzji ocierającej się o defekt psychiczny. W ogóle hipokryta to pojęcie z języka greckiego, w którym „hypokrisis” znaczy „udawanie”. U hipokryty występuje bowiem rozbieżność między zasadami moralnymi, które głosi, a przestrzeganiem ich we swoim życiu. W konsekwencji różne osoby mogą myśleć o hipokrycie, że jest jednocześnie osobą o przeciwstawnych cechach.

Hipokryta chce być lubiany i uznawany za sympatycznego, cnotliwego, szlachetnego. Nie działa przeciwko jakiejś osobie, ale dla siebie. Hipokryta lubi pouczać w kwestiach, których sam nie przestrzega

 

I teraz ad rem, czyli pewien test:

By nie zagłębiać się w treści podam jedynie niektóre w tytułów niezliczonej ilości wynurzeń pewnego autora na tematy damsko-męskie, wszystkich na jedno kopyto i z założoną tezą.

„Czy każda kobieta zdradzi? – Tak”

„Czy kobieta jest naturalnym pasożytem?”

„Klęknięcie przed kobietą – upodlenie czy zwyczaj”

„Miliony mężczyzn w Polsce niszczonych przez kobiety”

„Największy problem Pań to bycie sobą”

„Kobiecy sukces w praktyce (ironia zamierzona)”

„Wiara w Św. Mikołaja i dobre kobiety” 🙂

To tylko wybrane tytuły! Mnie nie chce się szperać po tekstach. Nie chce mi się przedstawiać cytatów, w których generalizowana do granic możliwości kobieta była odpowiedzialna za zniszczenie wszystkiego co się da zniszczyć w relacjach i poza nimi. Na tym tle mężczyzna zawsze przedstawiany był jako skończona, stulejarska ofiara (czyżby alter ego autora? 🙂 )

A teraz pytanie:

Co można powiedzieć o autorze, który daje swoim tekstom takie tytuły? Co można powiedzieć o jego poglądach, szacunku dla kobiet, postrzeganiu świata? Czy jest kochającym kobiety czy mizoginem?

Pytanie wynika z tego, że autor ten  nieustannie twierdzi, że bardzo kobiety szanuje. Znam mnóstwo facetów, którzy tak twierdzą i obserwuję sobie ich zachowania w związkach i poza nimi. W zdecydowanej większości deklaracje te nie są bez pokrycia. Tu mam wątpliwości 🙂

 

Mój przykład jest czterdziestolatkiem wrzucającym swoje przemyślenia w sieć. W tym miejscu dodam, że zamiast tytułów mógłbym się opierać na wielu źródłach i przykładach zachowania tej osoby w stosunku do kobiet. W ogromnej liczbie kwestii jest to postawa pełna pogardy i poczucia nieusprawiedliwionej wyższości. Ze względu na objętość i mnogość materiału źródłowego podałem tylko jeden prosty, ale rażący w oczy przykład tytułów.

Rażący dlatego, że on uważa, że kobiety szanuje. Tymczasem wszędzie gdzie natknie się na jego katastroficzną (lub katastrofalną 🙂 ) twórczość widzi się raczej coś zupełnie innego. Twierdzi, że opisuje/omawia ich „prawdziwą naturę”, ale tak się składa, że mówi/pisze o wszystkich w taki sam, negatywny sposób! A ponieważ jest to kobieca „natura” to z definicji dotyczy wszystkich i każdej z osobna.

 

Szukałem, bo może coś przeoczyłem 🙂

Gdzie jest ten szacunek? Gdzie są te kobiety, do których ma ten szacunek, skoro nawet według tytułów KAŻDA to zdradzająca k!@#$, zła, zacięta, niszcząca, upodlająca mężczyznę na każdym kroku, a celem bycia sobą jest zniewolenie drugiej płci? Tu nie ma stwierdzenia, że to dotyczy pewnej części, marginesu, nie ma nawet tytułów przeciwstawnych (szukałem!). Czyli „prawdziwa kobieta” z jej „prawdziwą naturą” to zawsze osoba zła, zawistna etc. etc. I nie ma tych dobrych! To znaczy według autora są, w Himalajach! Niewybredny żart 🙂

Przecież ja sobie tych tytułów sam nie wymyśliłem 🙂 Napisał je ten, który uważa, że darzy kobiety szacunkiem (sic!) i tak rozumianego „szacunku” „wymaga” od innych.

No, gdybym ja chciał tak szanować kobiety to bym daleko nie zajechał 🙂

Nie ma to jak powiedzieć kobiecie, że jest jakimś pasożytem, podgatunkiem, osobą ograniczoną, niezdolną do osiągnięcia sukcesu i samodzielnego życia, zabawką, która tylko przez przypadek i rozwój chorych lewackich ideologii ma szansę na kształcenie się, ale i tak będzie kimś niżej postawionym niż najbardziej prymitywny z mężczyzn. I nawet mężczyzna  bez matury będzie lepszy od kobiet magistrów, doktorów, profesorów, ekspertów, bo to kobieta i ma taką „naturę” 🙂

To nie są moje opinie, to opinie tego właśnie, kto wciąż powtarza, że szanuje kobiety oraz osób zgromadzonych wokół niego!

W swoich wielokrotnie wypowiadanych słowach autor tych teorii traktuje je wyłącznie jako seksualną zabawkę, ale niedostępną już z uwagi na wiek, poglądy, brzuch i nieciekawą facjatę.

 

Jak dla mnie tytuły, które podałem, teksty, wypowiedzi bardziej świadczą o byciu skrzywionym psychicznie mizoginem niż o szacunku do kobiet. W każdym razie na miejscu adresatek czułbym się dziwnie słysząc takie „komplementy” 😀

I jako psycholog pytam czy to hipokryzja czy już choroba dwubiegunowa? 😦